A więc tak... od poniedziałku zaczynam pracę. W ten piątek skończyłam pisać ostatnią maturę i to wszystko mam już za sobą. Na całe szczęście.
Od tego poniedziałku planuję przez te 3 tygodnie do końca miesiąca mieć dietę. Chcę zobaczyć 49 i coś na wadze. Obecnie jest niecałe 54. Około 53.6/7. 30 czerwca wypadnie równiutko w niedzielę, więc będę mogła w poniedziałek zacząć miesiąc z nową wagą. I to zupełnie nową, bo 5 z przodu zostanie zmieniona na 4. Myślę, że to będzie duży krok.
Dzięki pracy dodatkowo schudnę. Kilka godzin dziennie ciągle na nogach. Podnosząc coś, schylając się. Nogi wciąż będą w ruchu a to także dobrze na nie wpłynie.
No cóż, takie są plany co do przyszłości. Trzymajcie kciuki, żeby wszystko poszło po mojej myśli!
sobota, 8 czerwca 2019
sobota, 25 maja 2019
Wyznanie
Pod koniec stycznia ważyłam 61.5 kg...
Jakim cudem do tego doprowadziłam nie wiem do teraz. Ale pamiętam jak tata na prawosławne święta powiedział mi gotując potrawy, że się poprawiłam. Sztylet w serce. A później zaczął się tłumaczyć sam z siebie, że teraz wyglądam lepiej, bo wtedy byłam za chuda.
Pod koniec stycznia postawiłam się wziąć za siebie. Ćwiczenia, dieta, wyrzeczenia...
Trwa to do dziś. Wciąż to nie to moim zdaniem. Wciąż coś widzę do zrobienia u siebie. Do poprawienia, skorygowania. Wciąż to niezadowolenie tym co osiągnęłam już. A myślę, że trochę osiągnęłam.
W ciągu tych 4 miesięcy schudłam do 54.5 kg. To dużo według mnie. Dużo mnie to kosztowało wysiłku i walki z samą sobą. Potu, rozdarć wewnętrznych, uważania siebie za słabą, bo odpuszczam. A mimo to wciąż mi to nie wystarcza. Mimo, że inni mówią, że teraz jest dobrze. Bardzo dobrze. To ja wciąż chcę iść w tym dalej. Znów za mało mi...
Górną część brzucha mam umięśnioną a dolną? Oponka.
I jakie to jest "dobrze wyglądasz" jak masz takie coś na ciele? Tak samo pośladki. Mięśnie mam wyćwiczone. Czuję to podczas ciężkich i długich ćwiczeń. A mimo to widzę na nich cellulit... jakim sposobem on tam jest? :/
Tyle miesięcy ćwiczeń. Z ewentualnie małymi przerwami w chwili słabości i co? I jak to wygląda? Moim zdaniem źle... dlatego od wczoraj zaczęłam ćwiczyć z aplikacją a nie sama wymyślać sobie ćwiczenia. Robię ćwiczenia specjalnie na pośladki i szczupłe uda. Na brzuch robię te co dotychczas, bo jak widać po górze brzucha to daje mega efekty (nie licząc dołu, ale on jest pod warstwą tłuszczu). Dlatego też chcę przez miesiąc przetrzymać te ćwiczenia a dodatkowo jeść przynajmniej przez 2 tygodnie według diety. Wiadomo jakiej. Chcę zobaczyć siebie po 2 tygodniach. Jak się zmienię. Zrobiłam sobie nawet zdjęcia jak wygląda teraz moje ciało i porównać je z tym zrobionym za 2 tygodnie i z tym za miesiąc.
Trzymajcie za mnie kciuki. A najbardziej za moją motywację...
PS. Właśnie zobaczyłam, że jutro będzie rok od założenia tego bloga... A więc już tyle czasu minęło. Sporo. Nawet się nie spodziewałam tego. I wciąż mam z tym problem. Czyli czas niby płynie a jest po staremu wychodzi.
Jakim cudem do tego doprowadziłam nie wiem do teraz. Ale pamiętam jak tata na prawosławne święta powiedział mi gotując potrawy, że się poprawiłam. Sztylet w serce. A później zaczął się tłumaczyć sam z siebie, że teraz wyglądam lepiej, bo wtedy byłam za chuda.
Pod koniec stycznia postawiłam się wziąć za siebie. Ćwiczenia, dieta, wyrzeczenia...
Trwa to do dziś. Wciąż to nie to moim zdaniem. Wciąż coś widzę do zrobienia u siebie. Do poprawienia, skorygowania. Wciąż to niezadowolenie tym co osiągnęłam już. A myślę, że trochę osiągnęłam.
W ciągu tych 4 miesięcy schudłam do 54.5 kg. To dużo według mnie. Dużo mnie to kosztowało wysiłku i walki z samą sobą. Potu, rozdarć wewnętrznych, uważania siebie za słabą, bo odpuszczam. A mimo to wciąż mi to nie wystarcza. Mimo, że inni mówią, że teraz jest dobrze. Bardzo dobrze. To ja wciąż chcę iść w tym dalej. Znów za mało mi...
Górną część brzucha mam umięśnioną a dolną? Oponka.
I jakie to jest "dobrze wyglądasz" jak masz takie coś na ciele? Tak samo pośladki. Mięśnie mam wyćwiczone. Czuję to podczas ciężkich i długich ćwiczeń. A mimo to widzę na nich cellulit... jakim sposobem on tam jest? :/
Tyle miesięcy ćwiczeń. Z ewentualnie małymi przerwami w chwili słabości i co? I jak to wygląda? Moim zdaniem źle... dlatego od wczoraj zaczęłam ćwiczyć z aplikacją a nie sama wymyślać sobie ćwiczenia. Robię ćwiczenia specjalnie na pośladki i szczupłe uda. Na brzuch robię te co dotychczas, bo jak widać po górze brzucha to daje mega efekty (nie licząc dołu, ale on jest pod warstwą tłuszczu). Dlatego też chcę przez miesiąc przetrzymać te ćwiczenia a dodatkowo jeść przynajmniej przez 2 tygodnie według diety. Wiadomo jakiej. Chcę zobaczyć siebie po 2 tygodniach. Jak się zmienię. Zrobiłam sobie nawet zdjęcia jak wygląda teraz moje ciało i porównać je z tym zrobionym za 2 tygodnie i z tym za miesiąc.
Trzymajcie za mnie kciuki. A najbardziej za moją motywację...
PS. Właśnie zobaczyłam, że jutro będzie rok od założenia tego bloga... A więc już tyle czasu minęło. Sporo. Nawet się nie spodziewałam tego. I wciąż mam z tym problem. Czyli czas niby płynie a jest po staremu wychodzi.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)