sobota, 2 czerwca 2018

Dołek

Tak. Nie wyszło mi. Zawaliłam. Jestem tego świadoma i bardzo tego żałuję. Wstydzę się tego. A jednocześnie gardzę sobą.

Zjadłam. Dużo. Bardzo dużo. O wiele za dużo.

Nie chcę szukać winnego, bo tylko ja odpowiadam za moją chwilę zapomnienia, ale to się stało podczas spotkania. Zamówiono pizze. Wszyscy oczekiwali, że wezmę. Nie mogłam ich aż tak zbywać. Tym bardziej, że gdy dwa dni wcześniej nocowałam u jednego z nich i spędziłam tam ponad dobę to nic nie tknęłam. I z tego byłam dumna akurat.

Czuję się źle. Bardzo źle. Czuję się winna. To z jednej strony dobrze, ale z drugiej to straszne uczucie. Nie chcę go czuć.

Na odpokutowanie swojej winy postanowiłam, że w ciągu tygodnia dobiję do 55 kg i dodatkowo na weekend zjem tylko 200 kcal. A żeby mnie nie kusiło to spędzę go w większości poza domem, aktywnie. Będę w nim tylko podczas nauki.

Wierzę, że potrzebowałam takiego porządnego kopniaka, żeby mieć dodatkową motywację i siłę. Szkoda tylko, że tak bardzo to boli psychicznie i fizycznie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz