Nie dobiję do 55 kg.
Nie.
Nie do końca tego tygodnia. Nie da rady. Przez stres przestałam kontrolować to co jem i ile jem.
Czuję się coraz gorzej, psychicznie i może nawet fizycznie powoli.
Na nowo mam zamiar się za to wziąć od tego piątku. Chcę w ciągu pozostałych 2 tygodni dobić do tych 55 kg. W sam raz na zakończenie roku szkolnego. I później będzie tylko kontynuacja planu.
Ledwo tu weszłam a już wychodzę, taki zapierdziel mam. Weszłam tu dla samej sobie i gdy tylko znajdę czas to na weekend przeczytam wszystkie swoje wpisy, by z powrotem się zmotywować.
Z dnia na dzień zastanawiam się coraz częściej czy nie zacząć bliższej znajomości z Majką...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz