piątek, 1 czerwca 2018

Zdziwienie

Znacie to uczucie, gdy nie dacie rady nic w siebie więcej wcisnąć? Chyba każdy zna to uczucie. Więc wyobraźcie sobie moje zaskoczenie, gdy zjadłam kawałek arbuza, który miał niecałe 170 kcal i poczułam się pełna. Autentycznie poczułam, że mój żołądek  nie da rady pomieścić nic więcej w sobie.

Spójrzcie która jest godzina. U mnie troszkę po 16 a ja czuję się syta po pierwszym dziś posiłku. Gdy sobie to uświadomiłam to naprawdę się zdziwiłam. Byłam wręcz zszokowana. Oczywiście w sposób pozytywny, ale jednak.

Bywają chwile, gdy mam napaść głodową umysłu. Czuję, że potrzebuję tego choć jak już pisałam wcześniej, organizm się o to nie upomina. I antagonistycznie do tego miewam chwile głodu fizycznego, lecz nie psychiczniego. A teraz do nich doszedł nowy rodzaj. Nie dość, że czułam się pełna to jeszcze i rozum to sobie uświadomił. Pełen synchron. To chyba powoli wkracza na nowy poziom u mnie.

Tak sobie ostatnio pomyślałam, że dla swojego dobra powinnam mieć jeden dzień w tygodniu z limitem 1000 kcal. Takie zagranie pozwoli wzmocnić organizm a i dodatkowo oszuka troszkę go. Ustaliłam, że ten dzień będzie wypadał na weekend. W zależności od potrzeby albo w sobotę albo w niedzielę. Oczywiście wpychać w siebie na siłę także nie zamierzam. Najwyżej zatrzymam się w połowie limitów, czyli na 750 kcal.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz