czwartek, 31 maja 2018

I tak źle, i tak niedobrze

Dowiedziałam się że dziś na kolację jest pizza. Poczułam wtedy dwie skrajne emocje. Najpierw odczułam lęk. Wiedziałam, że to duża pokusa i niewiele trzeba, by stracić kontrolę w tej sytuacji. Z drugiej jednak strony ucieszyłam się nawet na tą wieść, ponieważ od ponad doby byłam tylko na samej wodzie.

Jako, że mam limit 500 kcal dziennie to obsesyjnie zaczęłam sprawdzać ile ma w sobie taka pizza wartości odżywczych. Niestety pizzeria, z której ją zamawialiśmy nie miała podanej tabeli kaloryczności, więc postanowiłam na swoją rękę to obliczyć.

Przeszkodą był brak danych o wadze 30 cm pizzy. Wszędzie były podane same 40 cm i ich wagi oraz kaloryczność. Jasne, znalazłam ile waży jeden kawałek pizzy zamawianego przez nas rodzaju i jego kaloryczność, lecz on także był wzięty ze średnicy 40 cm. Nijak się miała ta wiedza do moich chęci obliczeń.

Spędziłam chyba pół godziny na szukaniu tego. W końcu znalazłam na stronie innej pizzeri tabelę kcal i gramów dla 30 cm pizz, i obliczyłam ile mogę zjeść jej z czystym sumieniem.

Szczęśliwa, że będę mieć wszystko pod kontrolą oczekiwałam jej. I gdy w końcu otworzyłam pudełka to okazało się że obie są inne niż miały być. Ich składniki mnie zniechęciły. Spojrzałam na nie i wyszłam z kuchni mówiąc, że później zjem.

Poczułam się wtedy taka rozczarowana. Miałam nadzieję, która w taki okropny sposób została mi odebrana. Specjalnie siedziałam, szukałam i liczyłam, by mieć wszystko pod kontrolą a tu taka rzecz mi wyszła. Poczułam się oszukana.

Zdarzenie miało miejsce jakąś godzinę temu a ja wciąż nie mogę tego przetrawić. I ostatecznie nadal nic nie tknęłam.

Jedynym plusem tej sytuacji jest brak dodatkowych kalorii a to z kolej jest równoznaczne z jeszcze szybszym osiągnięciem celu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz