Po raz setny przeżywam ten dzień, choć zaczynam go po raz pierwszy. Tyle razy już brałam w nim udział, a mimo to wciąż muszę do niego powracać. Nadal jestem za słaba i z powrotem się do niego cofam. Właśnie... cofam. Zamiast być tam, gdzie to sobie wymarzyłam i napawać się sukcesem - to w dalszym ciągu zawodzę samą siebie. Przez to jestem tu i teraz, a nie tam i teraz. Zbyt wiele razy nie mogłam przeciwstawić się samej sobie i polegałam. Ale nie tym razem. Teraz będzie inaczej. Czuję to.
Znalazłam pomoc w swoim działaniu. Ten blog to swego rodzaju trening ku doskonałości. Osobisty mentor i trener najsurowszy na świecie. Będzie wskazywał mi moje własne błędy i je korygował w najbrutalniejszy sposób...
Poprzez ukazanie prawdy. Bolesnej i brutalnej, ale mimo to prawdy, której nie będę mogła się wyrzec.
Codziennie będę się zwierzać tym pustym stronom. Codziennie będę czytać swoje własne wcześniejsze przemyślenia. Codziennie będę się motywować i dodatkowo utwierdzać w tym co robię. W chwilach wątpliwości wrócę tu, by po raz kolejny zostać zbesztaną i odrodzić się sama w sobie.
Ponieważ pragnę tego od tak dawna...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz