wtorek, 21 sierpnia 2018

W biegu

No cóż. Od niedzieli jestem razem z koleżanką u jej starszej siostry i mimo że bardzo lubi ona gotować to całe dnie spędzamy poza domem, więc nie mamy czasu próbować jej dań. Mi oczywiście bardzo to odpowiada. Jest ona w ciąży a pewnie wiecie ile takie osoby i jak często jedzą... co nie zmienia faktu, że to wspaniała kobieta.

Plan jest że wracamy we czwartek w nocy, więc następnego dnia będę chciała zobaczyć ile ważę. Mam nadzieję, że naprawdę straciłam choć minimalnie na wadze. To ile jem nie pokrywa się z tym ile ja chodzę i biegam po miastach. Wczoraj Poznań, dziś Kraków. Nie wiem co będzie jutro. Czuję wręcz przez to że waga mi spadła. I nawet moje uda nad kolanami wydają mi się chudsze.

Wstałam dziś o 5 i jestem tak padnięta a muszę jeszcze wziąć prysznic. Dziś nie będę się już rozpisywać. Nie mam siły na to.

Trzymajcie za mnie kciuki i do usłyszenia w piątek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz